sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Aquagasm nadpływa! Recenzja „wibratora na wodę” H2O Vibe

H2O vibe to jak na razie jedyny produkt marki Drop of Sweden. Łączy on w sobie wibrator do punktu G z unikatowym – bo wodnym – stymulatorem łechtaczki. Pierwszy raz zetknęłam się z tym wynalazkiem czytając newsletter jednej z popularniejszych amerykańskich recenzentek Epiphory (polecam, jej sarkazm jest uzależniający). Pojawił się tam jako jeden z przykładów nowego trendu na wodne zabawki razem z czymś, co wyglądało jak dildo wyrastające z boku słuchawki prysznicowej. Jako kobieta, której nieobce są zabawy z prysznicem byłam zaintrygowana.

Minęło trochę czasu i H2O Vibe zawitał w mojej skrzyni skarbów (tak na marginesie, to czas zamienić ten kuferek na szafkę z szufladami, nie ma nic mniej seksownego niż partnerka z frustracją szukająca zabawki, której chce na nas użyć i klnąca, bo wie, że gadżet tam jest, tylko nie można go znaleźć).

wibrator na wodę, h2o vibe

CZYSTOŚĆ I PROSTOTA

Zaczynając od faktów, H2O Vibe jak prawie wszystkie bezpieczne wibratory ze średniej i górnej półki cenowej jest wykonany z matowego silikonu medycznego i twardego plastiku. Są to materiały łatwe w dezynfekcji, całkowicie hipoalergiczne, (jeśli pojawi się jakaś reakcja, to winowajcą jest lubrykant lub daliśmy się nabrać i sprzedano nam coś innego niż myśleliśmy, że kupujemy. Na szczęście nie z Kinky Winky takie numery :)) i bardzo trwałe. Nie ma opcji by silikonowa zabawka rozłożyła się nam w kuferku czy weszła w toksyczny związek z koleżanką z tego samego materiału. Jedynie silikonowy lubrykant (choć nie zawsze) i ostre zęby czworonogów są w stanie im zagrozić.

Jeśli chodzi o kształt i rozmiar, to H2O Vibe nie różni się wiele od pozostałych wibratorów do stymulacji punktu G. Trzynaście centymetrów długości „użytkowej” i trzy średnicy to standard. Krzywizna jest trochę delikatniejsza, a końcówka bardziej giętka niż zwykle i choć w używaniu na sucho są to niezaprzeczalne wady, to w opcji wodnej sprawiają, że zabawka jest elastyczniejsza. Brak dopasowania do anatomii to najczęstsza przyczyna braku satysfakcji z gadżetu do podwójnej stymulacji. Im sztywniejsza, tym mniej osób będzie mogło jej używać. H2O Vibe takich problemów stwarzał nie będzie.

Dzięki wykonaniu dyszy z miękkiego silikonu można łatwo kierować strumieniem, co byłoby niemożliwe w przypadku plastiku. Nie tylko pozwala to na trafienie tam, gdzie chcemy, ale ułatwia poruszanie strumieniem w celu uzyskania jeszcze lepszego efektu. Przekonuje mnie to, że H2O Vibe nie jest tylko marketingowym chwytem, lecz dopracowanym produktem.

wibrator na wodę, h2o vibe

FALE ROZKOSZY

Brak intensywnej krzywizny H2O nadrabia teksturą. Ta jest wyraźna, nie będąc przesadną. Podłużne linie zwiększają doznania, ale nie sprawiają by zabawka potrzebowała znacznie więcej nawilżacza, co jest ważne podczas zabawy w wannie, gdzie o nadmiar tarcia nietrudno. Do drażnienia strefy G służy nie tylko lekko spłaszczona główka, ale też dwa dodatkowe „garby” na przewężeniu trzonka.

Silnik H2O jest ulokowany przy rączce. Z jednej strony to źle, gdyż mniej z i tak słabych wibracji trafia w strefę G, z drugiej strony przeniesienie silnika do czubka w sposób, który nie czyniłby zabawki awaryjną wymagałby usztywnienia całego trzonka. A tego, jak już stwierdziłam w poprzednim paragrafie raczej nie chcemy.

Jedyną poważną wadą H2O Vibe jest wspomniana siła wibracji. Przy mnogości trybów pulsacji, rollcoasterów i innych wzorów aż prosiłoby się o więcej mocy. Niestety H2O Vibe działa na dwóch bateriach AAA więc ciężko oczekiwać więcej. Tu wibracje są raczej ciekawym dodatkiem.

wibrator na wodę, h2o vibe

PŁYNĄC Z PRĄDEM

Przejdźmy jednak do sedna. Co się stało jak po raz pierwszy podłączyłam H2O do węża? Wiele rzeczy. Zwykle, jeśli mam ochotę na trochę zabawy pod prysznicem to włączam bicz wodny i staję z nogami naprężonymi tak, że pięć minut później są jak z galarety.

Tym razem nie mogłam przyjąć ulubionej pozycji, bo nie sięgałam z zabawką tam gdzie chciałam. Więc usiadłam. W naszej malutkiej wannie, gdzie ledwie mogę nogi wyprostować, nie mówiąc o wygodzie. Strumień był zbyt intensywny, a gdy przechyliłam wajchę o milimetr, zbyt slaby. Jedna dysza w niczym nie umywała się do trzech w słuchawce prysznicowej. Byłam rozczarowana. Jeśli Tango jest punktowe, to nie wiem jak nazwać strumień płynący z tej zabawki. Czułam się jakbym próbowała zrobić sobie dobrze Waterpikiem (bardzo silny irygator do zębów).

Nie poddałam się jednak i zatkałam odpływ. Jak tylko poziom wody przykrył zabawkę (a patrząc na wielkość wanny nie zajęło to wiele czasu), wszystko się zmieniło!

Zamiast wkurzającego strumień stał się bardzo, bardzo przyjemny. Naciskając na trzonek wodnej armatki zaczęłam kierować go rytmicznie w górę i w dół łechtaczki, zamiast usilnie szukać ustawienia, które by nie irytowało.

Zmienianie trybów wibracji z próby znalezienia czegoś, co przygłuszyłoby strumień (przy dwóch AAA nie ma szans!) przeszło w zabawę i zgadywanie, co dalej. Ciężko było wybrać najlepszy, więc co kilkadziesiąt sekund klikałam następny.

wibrator na wodę, h2o vibe

Problem zabawki został rozwiązany, na pierwszy plan wyszedł inny. Było mi coraz przyjemniej, coraz bardziej błogo. Jednakże moment, w którym normalnie znalazłabym się o krok od orgazmu nadszedł i minął. Wanna zaczęła wypełniać się do niebezpiecznego poziomu, a ja nie do końca chciałam testować odpływ awaryjny. Tak, więc spuściłam trochę wody. I jeszcze trochę. I jeszcze. Nie ważne jednak ile wody uderzało w moją łechtaczkę, jak przyjemne były wibracje, nie mogłam dojść. Nie była to wina zabawki – po prostu nie mogłam się odpowiednio ułożyć w naszej malutkiej wanience. Byłam bliska frustracji, kiedy przyszedł mi do głowy kolejny pomysł. Przesunęłam wajchę w stronę ciepłej wody. I to był brakujący element. Ciepło w połączeniu z intensywnym naciskiem, penetracją i wibracjami stworzyły magiczne połączenie, które sprawiły, że moje ciało zapomniało o tym, że musi mi być wygodnie.

Jak zwykle przy tak silnej stymulacji łechtaczki orgazm był bardzo intensywny, najbardziej przypominający te, jakie wywołuje u mnie Tango. Gdybym miała do dyspozycji większą wannę i najlepiej jeszcze zniżkę na ciepłą wodę, to pewnie używałabym H2O bardzo, ale to bardzo często. Obecnie brak wygody, ryzyko, że przepinając zgubię uszczelkę i ogromne wyrzuty sumienia związane z marnotrawstwem sprawiają, że zostawiam H2O na specjalne okazje, biorę prysznic, po czym czysta i pachnąca chwytam Tango i H2O z zapasową zakrętką „do łóżka” lub moje ulubione szklane dildo.

wibrator na wodę, h2o vibe

To czy H2O Vibe jest dla Ciebie będzie w dużej mierze zależeć od tego czy lubisz zabawki typu „króliczek”, gdzie większość akcji sterowana jest jedną ręką. Zwykle przypadają one do gustu osobom początkującym, gdyż wymagają mniej koordynacji, którą nabywa się dopiero z czasem. Sporo prawdy jest w stwierdzeniu, że jednoczesna stymulacja łechtaczki i punktu G jest jak masowanie się po brzuchu i klepanie po głowie na raz. Gadżety takie jak H2O Vibe na pewno ułatwiają sprawę.

Wibratory króliczki mają w środowisku recenzenckim nienajlepszą opinię, gdyż to jak komuś podpasują zależy od anatomii. Często zdarza się, że gdy jedna część zabawki trafia w „O! Tu! Tu!” druga mija się z celem o centymetry. Specyfika H2O Vibe w bardzo dużej części eliminuje te problemy. Ciężko mi jest wyobrazić sobie sytuację, w której jednym palcem nie można nakierować silikonowej dyszy tak jak chcemy.

H2O Vibe w wersji wodnej oferuje tą podwójną funkcjonalność, co więcej, siła strumienia pozostawia wszystkie „podwójne” akcesoria z tej półki cenowej w tyle tak daleko, że by je dojrzeć potrzeba lunety. Nie jestem pewna czy nawet produkty Jopen lub L’Amorouse są w stanie dorównać w tym względzie, mimo, że kosztem znacznie przewyższają H2O Vibe. No i nie mają opcji zabawy temperaturą.

W takiej sytuacji jedyne, co potrzeba by zakochać się z H2O Vibe to duuuża wanna. I ryczałt na wodę ;) Używany pod prysznicem (czyli używany powyżej poziomu wody) pewnie przypadnie do gustu miłośniczkom punktowej stymulacji łechtaczki. To, co mnie drażniło, w zdecydowanie złym znaczeniu tego słowa, mojej partnerce bardzo przypadło do gustu. Jeśli się wahasz, pomogę z decyzją: włącz bicz wodny w słuchawce od prysznica – uważając z ciśnieniem! – fajne? Z tym gadżetem będzie fajniej.

WILD ORCHID

ZOBACZ FILM O WIBRATORZE H2O VIBE

projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone