sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Możecie mnie z nim pochować - recenzja drewnianego dilda "Namiętność" marki Eliss

Uwierzycie, że to moje pierwsze dildo w życiu?

I to na dodatek zlecone do testów, dlatego z tego miejsca mogę Was zapewnić, że ani jedno słowo w tej recenzji nie jest naciągane, a na moje niepewne pytanie, gdy zobaczyłam dildo „a co, jeśli mi się nie spodoba?”, Antoni odpowiedział: to napiszesz prawdę.

Recenzja drewnianego dilda

Koniec tej historii jest taki, że szczytując z nim w wannie prawie zachłysnęłam się wodą, a następnego dnia, swoim trzecim orgazmem z rzędu z tym oto dildo, uradowałam Pana Męża, wysyłając mu krótkie, acz sugestywne nagraniem z telefonu, a do Antoniego wiadomość o treści: daję Ci znać, że drewniane dildo to taki sztos, że OMFG! Jego twórcy zostaną milionerami. Chcę być z nim pochowana!.

Ale po kolei.

Nigdy nie miałam przekonania do gadżetów wyglądających jak zabawki w Pewexu: fiolet z turkusem, brokat, wypustki, sylikonowa powłoka. Absolutnie rozumiem, że ktoś lubi właśnie taką stylistykę, ale do mnie ona zupełnie nie przemawia. Nie jestem też fanką wibracji w pochwie – wolę ciągły i mocny docisk czymś twardym na przednią ściankę pochwy niż wibracje, które po prostu słabo czuję. Zatem przesiejcie proszę moje doznania przez powyższy filtr, bo pewnie - jak każdy inny gadżet erotyczny - ten też nie jest dla każdego.

Już wcześniej polowałam na dilda ceramiczne (okazały się wycofane ze sprzedaży) oraz kamienne (również był problem z dostępnością), ponieważ mam mocne poczucie, że jeśli wkładam coś w swoje ciało, to chcę żeby to było jak najbardziej naturalne. Trudno to wyjaśnić – mam silną potrzebę, żeby w mojej pochwie znalazło się coś pochodzącego z ziemi – kamień, drewno, glina, szkło lub kryształ.

Recenzja drewnianego dilda

Drewniane dildo od Eliss jest gładkie i ciepłe w dotyku oraz zaskakująco lekkie (choć ja akurat lubię penetrację ciężkimi przedmiotami, czymś, co dzięki swojej masie, gdy już się rozpędzi przyjemnie pokonuje opór ciała). Ma też idealną wg mnie długość (24 cm), co sprawia, że łatwo je uchwycić pewnie całą dłonią i nie wyślizgnie się z niej nawet w wodzie ani śliskie od lubrykantu. Tu przy okazji obserwacja – nie potrzebowałam dodatkowego nawilżenia przy jego stosowaniu. Naprawdę mam wrażenie, że moje ciało łatwiej otwiera się na coś pochodzenia naturalnego niż na tworzywa sztuczne.

Dildo jest gładkie w dotyku, idealnie wyszlifowane i pokryte specjalnym lakierem – powłoka ochronna składająca się aż z 5 warstw spełnia najwyższe normy higieniczne (PN EN 71.3). Jeśli przed kupnem powstrzymuje Was obawa przed drzazgami i zadziorami, to zapewniam, że nic z tych rzeczy Was nie spotka!

Recenzja drewnianego dilda

Początkowo miałam obawę dotyczącą jego średnicy (w najgrubszym miejscu 4 cm), ale była ona zupełnie nieuzasadniona. Dildo daje poczucie przyjemnego wypełnienia, a ustawione pod odpowiednim kątem idealnie naciska na przednią ściankę pochwy, co, jak już wspomniałam, wystrzeliwuje mnie w kosmos. Tak więc zarówno w pozycji leżącej na plecach lub boku, jak i nie jeźdźca z odpowiednim wygięciem w plecach, daje bardzo przyjemne doznania (tu znów plus za długość, bo da się go przytrzymać stopami podczas penetracji w pozycji klęczącej). Oba końce mogą nadawać się do penetracji zarówno waginalnej, jak i analnej (być może możliwa jest jednoczesna penetracja dwóch osób, ale nie sprawdzałam tego), chociaż, z uwagi na fakt, że producent miał na myśli jednak penetrację waginalną, eksperymentować proszę we własnym zakresie oraz na własną odpowiedzialność ;)

I na koniec – zawsze się zastanawiałam czy gdy na gadżecie erotycznym napisane jest „masażer”, to czy ktokolwiek masuje nim inne strefy niż erogenne. A to dildo naprawdę może być świetnym sprzętem do rozmasowywania bolących miejsc, a nawet do rolowania stóp! Zwykle biorę na wyjazdy w tym celu piłeczkę tenisową, ale od tej pory zdecydowanie będę podróżować z tym kolegą. Z piłeczką jednak nie dojdę kilka razy z rzędu.

Recenzja drewnianego dilda

recenzja: KAMILA RACZYŃSKA-CHOMYN

foto: Karolina Jackowska

dobre ciało
projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone