sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Co dała mi SONA od Lelo?

Być może nie tego spodziewacie się po pierwszym zdaniu recenzji nowoczesnego wibratora sonicznego, ale natury edukatorki seksualnej nie da się oszukać. Przede wszystkim pojawienie się na rynku nowej zabawki od Lelo uświadomiło wielu ludziom, że to, co nazywamy potocznie łechtaczką jest wierzchołkiem góry lodowej (medyczne określenie to żołądź łechtaczki), a cała łechtaczka to w rzeczywistości imponujący organ z odnogami długości około 4cm przymocowującymi się aż do dolnych gałęzi kości łonowych.

Recenzja Lelo Sona Cruise

DLACZEGO O TYM PISZĘ?

Ano dlatego, że jak zapewnia producent, Sona Cruise nie ma drażnić wibracjami tylko widocznej części łechtaczki, ale poprzez działanie fal sonicznych ma stymulować łechtaczkę jako cały organ. Czyli to, co widać gołym okiem oraz to, czego nie widać, ale zdecydowanie czuć.

CZYM SĄ TAJEMNICZE FALE SONICZNE?

Producent tłumacząc na swojej stronie działanie Sony odsyła nas wspomnieniami do doświadczenia stania blisko głośnika, z którego płynie muzyka, a jej niskie tony uderzają w nas falą dźwiękową tak, że czujemy ten tętent aż w trzewiach. Brzmi dobrze.. I faktycznie Sona ma budowę dość nietypową jak na wibrator (chyba, że wcześniej miałyście w dłoni Womanizer lub Satysfayer. Ja nie miałam), czyli ma dyszę, która ma okalać łechtaczkę, a wewnątrz dyszy drgającą membranę. To właśnie ta membrana wprawiana w drgania przenosi fale soniczne na łechtaczkę (nie zasysając jej ani nie dotykając bezpośrednio), co bardziej przypomina pulsowanie lub dogłębne tąpnięcia.

Brzmi dziwnie?

Tak też na początku było przeze mnie odbierane.

Powiem tak – nie jestem wielką ekspertką od wibratorów. Mam ich w sumie 4, a i tak najczęściej gdy nachodzi mnie ochota na masturbację starczają mi własne palce. Gadżetów używam raczej z partnerem jako dodatku do erotycznej zabawy. Ale zawsze najpierw testuje wibrator sama, żeby się z nim „obwąchać”.

Jakie było moje zdziwienie, gdy zabrałam stymulator Sona do wanny (tu ważne info – jest 100% wodoszczelna) i od poziomu podniecenia 0 do orgazmu doszłam w maksymalnie 15 sekund! Niby WOW, ale...

No właśnie – nie każda z nas lubi szczytować tak błyskawicznie, bo to trochę jak dostać pyszne danie i nie zdążyć nawet poczuć jego smaku, bo wepchnęłyśmy je sobie do gardła bez gryzienia w 15 sekund. Żołądek niby pełny, ale satysfakcja znikoma. Tak się rozpoczął mój tydzień testowania stymulatora Sona.

Próbowałam poza wanną (ale zaznaczam, że bez lubrykantu! Czyli na sucho) – zbyt intensywnie.

Próbowałam przez bieliznę – może być. Odczucia bardzo zbliżone do zwykłych wibrujących zabawek dedykowanych łechtaczce.

Próbowałam dać partnerowi – jest ok, o ile parter umie i chce odraczać kobiecy orgazm.

Recenzja Lelo Sona Cruise

Wróciłam sama do wanny i znalazłam sposób na siebie i Sonę <3

Nie przykładam dyszy bezpośrednio do łechtaczki, ale zawieszam ją tuż nad nią, tak aby między wibratorem a clitoris znajdowała się „poduszeczka” z wody, która przenosi drgania na ciało.

To był strzał w dziesiątkę i faktycznie udało mi się odroczyć orgazmy. Nie są już takie mocne i jednocześnie płytkie (jak strzelenie prądem), ale głębokie i pulsujące, tak że faktycznie czuć, że wraz z odnogami łechtaczki pulsuje cała wagina.

Jeśli dodatkowo uda Ci się umieścić w pochwie swoje palce/palce partnera_ki lub inny gadżet erotyczny i stymulować clitoris od środka może się okazać, że fale soniczne faktycznie wystrzelą Cię w kosmos.

Myślę też, że gadżet może się świetnie sprawdzać u par, które lubią zabawę w „męczenie łechtaczki” (clit torture) z jednoczesnym unieruchomieniem (gdy dla mnie odczucia są zbyt intensywne mam tendencję do cofania ręki i przerywania stymulacji w kluczowym momencie, ale zabawa z dominującym partnerem z zastosowaniem Sony może być super) lub gdy masz ochotę na ekspresowy/sportowy orgazm solo.

Bo pewnie nie zdążysz odpalić ulubionego porno ani na komputerze, ani w głowie :D

KAMILA RACZYŃSKA-CHOMYN

dobre ciało
projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone