sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Orgazm: króliczek trudny do dogonienia

Kobiecy orgazm jest w ostatnich latach jednym z najbardziej chwytliwych tematów w pismach i magazynach internetowych. Ale niestety, autorzy i autorki skupiając się na technikach (zawsze niezawodnych) osiągania i doprowadzania do orgazmu, zapominają o satysfakcji, która z orgazmem nie musi mieć wiele wspólnego. Przez to ok 70-80% kobiet, którym osiąganie orgazmu nie przychodzi łatwo (w odróżnieniu od niewłaściwego sformułowania, że miewają kłopoty, czy problemy z osiągnięciem orgazmu) jest nakłanianych do gonienia króliczka, który przez skupienie na samej pogoni ucieka coraz dalej, zabierając również satysfakcję, która była by możliwa do osiągnięcia, gdyby nie pogoń za wielkim O. A orgazm, choć fajny i ważny nigdy nie powinien być najważniejszy, ani dla kobiet, ani dla mężczyzn, o czym i jedni, i drudzy coraz częściej chyba zapominają.

jak osiągnąć orgazm

W OBRONIE CZCI NIEWIEŚCIEJ

W przypadku mężczyzn sprawa jest o tyle prosta, że od setek lat byli na uprzywilejowanej pozycji, dzięki której męską przyjemność nie tyle, że stawiano na pierwszym miejscu, to w ogóle dostrzegano. Nie oznacza to, że kobieca przyjemność, czy orgazm nie były znane nauce, czy pod strzechami – były, ale z wiadomych powodów (patiarchat, męskocentryczny pogląd elit intelektualnych na świat i inne słusznie nieaktualne relikty przeszłości) nie były one szeroko omawiane, a wręcz deprecjonowane, jako dowód na niedojrzałość, czy rozpasanie seksualne kobiet. Literatura i nauka milczały. Panowie, choć im też zabraniano oficjalnie rui i poróbstwa, używając nawet często bardzo radykalnych metod powstrzymywania ich od samogwałtu wywołującego apatię, omdlenia i wszelakie choroby, dawali sobie jakoś radę pod płaszczykiem wyszalenia się za młodu. Panie były cały czas pod kloszem. Dla jednych, był to sposób na okiełznanie ich szatańskiej rozwiązłości, a dla drugich, metoda na ochronienie czci niewieściej, narażonej na ataki ze strony rozpustnego świata i mężczyzn czyhających na ich niewątpliwą cnotę.

jak osiągnąć orgazm

Swoją rękę do tego całego układu przyłożył niebagatelnie Freud, który zwrócił uwagę opinii publicznej na kobiecy orgazm, dzieląc go na dwa zupełnie różne doznania i wartościując je według własnego widzimisię – głosił bowiem wyższość orgazmu pochwowego nad łechtaczkowym. Ponadto liczne, niechciane ciąże, wysoka śmiertelność dzieci i matek podczas porodu, ogólnie panująca bieda i ciężkie warunki, a też specyficzna moralność panujące w epoce wiktoriańskiej – to wszystko spowodowało, że ogólny stosunek do kobiecej w szczególności seksualności był mocno negatywny, a same kobiety w większości uznawały seks za nieprzyjemny obowiązek, prowadzący jedynie do komplikacji, bólu, a na koniec do prokreacji zgodnie ze słowami królowej Wiktorii skierowanymi do jednej z księżniczek, gdy ta zapytała, co ma robić podczas nocy poślubnej - „Leż na plecach i myśl o Anglii.”

jak osiągnąć orgazm

ZBOCZEŃCY W SŁUŻBIE KOBIETOM

Aż przyszła rewolucja… Najpierw nikomu nie znany profesor entomologii (nie, nie Niesiołowski) pochodzący z jednego z najbardziej purytańskich krajów świata opublikował raport wg, którego okazało się, że nauka (ta akademicka i ta moralna) sobie, a ludzie pod strzechami sobie. To znaczy: amerykańskie domy lat ’50 to świński, rozbestwiony świat, który po wielkiemu cichu robi takie rzeczy w łóżkach i poza nimi, że starożytny Rzymianin, czy Helleńczyk mógłby spłonąć rumieńcem. Gdy tym czasem amerykańskie filmy nadal krojono pod dyktando kodeksu Haysa, który zakazywał na przykład namiętnych pocałunków, czy scen bliskości pozamałżeńskiej. Kinsey, bo o nim mowa, to tylko początek lawiny, która w dość krótkim czasie zalała Stany Zjednoczone i resztę świata. Chwilę później Masters i Johnson dołączyli ze swoimi laboratoryjnymi badaniami ludzi podczas masturbacji i seksu, które wykazały, że zarówno wiktorianie, jak i Freud, jak i wielu, wielu innych, nie doceniało potęgi kobiecej seksualności – oni między innymi obalili tezę różnorakich typów orgazmów, odkryli, że orgazm to orgazm. Różni się, co prawda, w zależności od miliona czynników (między innymi miejsca i rodzaju stymulacji), ale to nadal ta sama fizjologiczna reakcja ciała, a mówienie o dojrzałości, czy wyższości jednego nad drugim, to wymysły i należy o nich zapomnieć – każdy/każda z nas jest inny/a i wartościowanie w seksualności to przeżytek i narzucanie innym własnego zdania.

jak osiągnąć orgazm

Kobiecy orgazm wszedł zatem z rozpędem na salony. Nagle wszyscy zaczęli go szukać, doradzać, jak go znaleźć, osiągnąć, okiełznać, zmusić i zaprząc do objawiania się na każde zawołanie. Jakoś pominięto (a w każdym razie nie wygląda mi na to, żeby taka informacja przeniknęła na stałe do mediów, a co za tym idzie szerokiej opinii publicznej), że orgazm i satysfakcja to dwie różne rzeczy, i to zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Że seks (choć Masters&Johnson badali głównie fizjologiczne aspekty aktywności seksualnej) to nie tylko penetracja, że mózg, myślenie i komfort odgrywają u większości z nas pierwszoplanową rolę, a orgazm może, ale nie musi być fantastycznym zwieńczeniem miłosnych igraszek. No i nie każdy wyrzuca nas na orbitę, bo też nie każdy jest osiągany w taki sposób w jaki orgazm osiągany być lubi :)

jak osiągnąć orgazm

FAST SEX

Może przykład na potwierdzenie tej tezy: my, faceci mamy łatwość (zazwyczaj i większość z nas) dochodzenia. Film, chusteczka jednorazowa, czasem trochę lubrykantu i bęc. Trzy do pięciu minut przed snem na zrzucenie napięć dnia i gotowe. Który z nas pamięta te orgazmy? No nikt. Było minęło – higiena (bo jak już wiemy wszyscy masturbacja jest nie tylko nieszkodliwa, ale wręcz zdrowa). Ale przecież każdy lub prawie każdy z nas przeżył przecież seks życia, i to pewnie nie jeden, kiedy nie tylko dla jej, ale i dla własnej przyjemności odwlekaliśmy moment spełnienia, żeby tylko TO trwało dłużej i lepiej. Te orgazmy już częściej pamiętamy, są długie, intensywne, wstrząsają ciałem. A druga strona? Proszę uprzejmie. Choć Paniom więcej czasu zajmuje techniczne zapewnienie sobie „ostatecznej przyjemności”, powstało ostatnio urządzenie (i nie jest to bynajmniej reklama), które naprawdę wyrównuje szanse: Womanizer. Dzięki niemu znane mi kobiety, które uważały, że orgazm to wyzwanie, zaczęły szczytować w zasadzie na zawołanie. Radości i śmiechom nie było końca. Ale tylko na początku. Łatwość dochodzenia spowodowały, że nagle przestała być potrzebna nadbudowa. Nastrój, cisza, wyluzowanie, wejście w siebie. Orgazm stał się osiągalny na wyciągnięcie ręki. I nie dość, że trochę spowszedniał, to niestety stał się płaski… Nie dawał satysfakcji, a jedynie chwilowe rozprężenie. Stał się mechaniczny, szybki, chwilowy... Przyjemny, ale już bez fajerwerków. A seks nie lubi pośpiechu (no chyba, że quickie na przysłowiowej pralce, ale to też tylko co jakiś czas zazwyczaj). Seks lubi czas, lubi skupienie, lubi doświadczanie. Seks uwielbia zwrócenie uwagi na fałdce w skórze partnera/partnerki, kocha masaż – jeśli nie całego ciała, to penisa, czy pochwy, a nawet odbytu dla co bardziej wyluzowanych, lubi pocałunki, zmiany pozycji i tempa, okoliczności. Dobry seks jest jakością i przeżyciem samymi w sobie i zapewniam, że nie potrzebuje orgazmu, żeby pozostać nam w głowie i to zarówno męskiej, jak i damskiej. Tym bardziej, że i seks, i orgazm uwielbiają zapomnienie się. Zapadnięcie się w przyjemności, tej dawanej, i tej odbieranej. Wiem, że to zabrzmi jak z wykładów wielu guru od motywacji, ale naprawdę tak jest: w seksie i orgazmie liczy się droga, którą przebywasz, a nie cel. Gdy skupiasz się na celu, to nie odczuwasz, tego, co dzieje się wokół Ciebie, horyzont oddala się, gdy się w niego wpatrujemy, a przecież idąc w jego kierunku mijamy mnóstwo wspaniałości.

jak osiągnąć orgazm

ORGAZM NIE LUBI BYĆ OSIĄGANY

Dlatego, moim zdaniem, na osiągnięcie orgazmu, a w szczególności tego wspaniałego, który wstrząśnie nami na długo, jest jeden niezawodny sposób, bez którego będzie nam ciężko – zapomnijmy o nim, o orgazmie. Betty Dodson – guru od masturbacji i kobiecego orgazmu napisała w jednym ze swoich przewodników po kobiecej masturbacji: „Muszę ufać swojemu ciału i pozwolić zmysłom przejąć kontrolę. W chwili, gdy pomyślę, że zbyt długo to trwa lub, że już jest blisko, albo że już za chwilkę wskoczę na orgazmiczną falę, wychodzę poza swoje ciało i patrzę na nie z zewnątrz. A muszę być w nim, skupiając się na przyjemnych doznaniach” (Betty Dodson, Orgasms for Two: The Joy of Partnersex, Nowy Jork, ss. 63-78), bo orgazm to nie jest coś, o czym powinniśmy myśleć, że możemy go osiągnąć. To jest to, czemu powinniśmy pozwolić do nas przyjść, pozwolić się objąć, ogarnąć i nami zawładnąć. Orgazmu nie osiągamy, nie dochodzimy, to orgazm przychodzi do nas. Trzeba mu tylko stworzyć odpowiednie warunki. A jeśli nie przyjdzie, to i tak pozostaje nam satysfakcja, przyjemność fizyczna i ta płynąca z faktu, że w pewnym momencie wszystko przestało się liczyć i byliśmy tylko my, może w pewnym stopniu partner, czy partnerka i ta obezwładniająca nas przyjemność – od góry do dołu, od stóp do głów. Jak w tym quickiem na pralce – kilka szybkich ruchów, nikt nie kończy, a chwila zapomnienia jest warta tyle, co najlepsze szczytowanie :)

PIOTR CYWIŃSKI
trener seksualności
Instytut Pozytywnej Seksualności

jak osiągnąć orgazm
projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone