sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Lelo Ella – legendarne dildo

Nie ukryję, że przetestować Ellę miałam ochotę już od dłuższego czasu. Czemu się dziwić – w końcu w naszym recenzenckim gronie nie ma nikogo, kto by o niej nie słyszał. Opinie są różne – w większości pozytywne, ale zdarzają się i krytyczne. Wiadomo – ludzie, ich ciała i reakcje różnią się między sobą. Co jednak jest w tej zabawce takiego, że tyle razy umieszczano ją w zestawieniach pięciu czy dziesięciu najlepszych? Ciekawość nie dawała mi spokoju.

dildo, ella, lelo

PIERWSZE WRAŻENIA

Zacznijmy od pierwszego wrażenia. Ella była jednym z pierwszych produktów LELO. W 2008 roku, kiedy się pojawiła, pakowanie akcesoriów seksualnych równie misternie jak drogich zegarków czy piór z wyższej półki było czymś zupełnie nowym. Dziś nikogo już nie zdziwi ozdobne czarne pudełko, czy dołączona saszetka. Dodatki do Elli są pierwszej jakości, taka paczuszka doskonale nadaje się na prezent.

dildo, ella, lelo

PERFEKCYJNA JAKOŚĆ WYKONANIA

Co jednak z samą zabawką? Zdarzało mi się przecież nie raz natrafić na produkt, który stylową otoczką próbował nadrobić braki w wykonaniu. Nie w tym przypadku. Dildo wygląda dokładnie tak, jak zostało zaprojektowane, bez niedoróbek czy nierówności. Jednolity kawałek twardego, czarnego, matowego silikonu ozdobiony jedynie logami wyżłobionymi po obu stronach spiczastego końca (koniec ten jest przez większość ludzi używany tylko jako rączka). To bardzo ważne, gdyż dla wrażliwszych milimetrowy „szew” powstały podczas odlewania w formie może stanowić barierę nie do przebrnięcia. Tu żadnych niedoskonałości się nie uświadczy.

dildo, ella, lelo

DWIE KOŃCÓWKI

Jak widać ze zdjęć Ella ma dwa końce „użytkowe”. Jeden z nich, jak już wspomniałam jest spiczasty, a drugi ciężko jest mi porównać do czegokolwiek poza zabawkami perfidnie go kopiującymi (m. in. Nomi Tang Getaway Wild). W zamyśle LELO koniec spiczasty miał służyć do przygotowania na główne danie, szczególnie dla tych, które mają mało doświadczenia z penetracją. Jednakże muszę przyznać, że poświęciłam mu uwagę jedynie w ramach testowania pod kątem recenzji. Wrzecionowaty kształt w połączeniu z matowym silikonem nie wywołał na mnie większego wrażenia. W dodatku, kiedy zmieniałam końcówkę, śliska raczka stanowiła małą niedogodność (choć nie tak dużą, by biec do umywalki). Nie jestem jednak zawiedziona. Nie jemu bowiem Ella zawdzięcza swoją sławę.

PERFEKCYJNA STYMULACJA PUNKTU G

Ella znana jest jako jedno z lepszych dostępnych na rynku narzędzi do stymulacji punktu G. I na tą sławę moim zdaniem zasługuje. Bowiem drugi jej koniec odnajduje odpowiednie miejsce bez najmniejszego wysiłku. Najpierw jednakże należy trochę się rozgrzać – stymulacja punktu G, szczególnie tak intensywna i bezpośrednia to nie jest coś, co warto rozpoczynać „na sucho”. Może to powodować nieprzyjemne, kłujące uczucie. Dzieje się tak ze względu na naturę strefy G. Jest to tkanka zbudowana z ciał gąbczastych, które mają za zadanie wypełniać się krwią w miarę wzrostu podniecenia, by podczas penetracji ochraniać delikatną cewkę moczową. Zbyt wczesna i intensywna stymulacja może prowadzić do podrażnień i w konsekwencji drobnych infekcji.

Niemniej jednak umieszczona w podnieconej pochwie Ella od razu przesuwa się na właściwe miejsce. Wtedy wystarczy chwycić za rączkę i sprawdzić, jakie ruchy przypadną nam najbardziej do gustu. Oprócz klasycznego kołysania do przodu i do tyłu, można spróbować wygarniających, wcierających, na boki, kolistych itp. itd.

dildo, ella, lelo

KOBIECY WYTRYSK

Nie należy się zdziwić, jeśli zaczniemy odczuwać coś podobnego do potrzeby oddania moczu. Początkującym łatwo jest z tym właśnie pomylić doznania pochodzące ze strefy G. Jeśli nie damy się zwieść i nie zaprzestaniemy stymulacji możemy doświadczyć kobiecego wytrysku. Wiele testerek zabawek swój pierwszy zawdzięcza właśnie Elli. To nie lada reklama, patrząc na to, że przez ręce tych kobiet przeszło wcześniej naprawdę wiele gadżetów.

Przy czym muszę tu nadmienić, że nie wszystkie kobiety, które nauczyły się stymulować swoją strefę G w optymalny dla siebie sposób mają wytryski. Nie wiem czy tryska większość czy mniejszość patrząc na to, że zadawanie tego pytania ma sens tylko w bardzo specyficznej grupie (tych, co chciały spróbować, nie zniechęciły się zbyt szybko, nie odczuwały zbytniej presji itd.). Nie chcę jednak, by radość jaką może dać Ella była zależna od pojawienia się mokrej plamy na łóżku. Jeśli wytrysk się nie pojawi, nie bądźmy rozczarowane. Może przyjść z czasem i doświadczeniem, może nie przyjść w ogóle. Nie pozwólmy jednak by to zepsuło nam zabawę.

SZUKAJĄC DZIURY W CAŁYM

Wracając do kształtu Elli - jej bezpośredniość w połączeniu z dosyć sztywnym (ale uginającym się pod silnym naciskiem) materiałem ma też swoje minusy. Bardzo ciężko używa mi się Elli na mojej partnerce, podczas gdy z innymi zakrzywionymi dildami podobnych rozmiarów czy palcami takich problemów nie mam. Czasem centymetr dzieli „Łał!” od „Au!”. Muszę być bardzo uważna. Ale warto podjąć to wyzwanie - wtedy nie mogę się nasłuchać i napatrzeć na to, do jakiego stanu mogę przy pomocy Elli doprowadzić moją dziewczynę.

Ciekawa jestem czy zastosowanie dwóch typów silikonu, twardego w większości zabawki, a miękkiego na powierzchni noska ułatwiłoby sprawę czy też zbytnio przytępiło pazur Elli. I jak sytuacja wygląda w przypadku Olgi - jej metalowej siostry. Wprawdzie znika lekka giętkość szyjki, ale za to w miejsce matowego silikonu, który powoduje lekkie tarcie mamy całkowitą gładkość i śliskość. Patrząc, że mój punkt G zwykle woli szkło od silikonu, Olga mogłaby powalić mnie na kolana i przyprawić o solidne zakwasy następnego dnia.

Próbując nadal znaleźć dziurę w całym, stwierdzam, że wyjmowanie Elli nie należy do najłatwiejszych. W miarę jak podniecenie kobiety rośnie, wejście do pochwy zacieśnia się, a wnętrze rozszerza. Powoduje to, że „nosek” Elli haczy o kość łonową i zabawka nie chce wyjść. Pomaga mi wtedy obrócenie jej. Kiedy używam Elli na partnerce, zostawiam jej wyjęcie zabawki.

A MOŻE COŚ Z WIBRACJAMI?

Jeśli podoba ci się kształt Elli, ale wolałabyś coś z wibracjami, zwróć uwagę na Lelo Gigi i Piko Bong Moka. Pierwszy z tych wibratorów jest nieco mniejszy od Elli (co jeszcze zwiększa problem zbyt krótkiego uchwytu), posiada wbudowany akumulator i niebawem będzie dostępny w nowej, ulepszonej wersji. Moka natomiast chodzi na zwykłe baterie, co znacznie obniża cenę, mając przy tym podobną moc, ale robiąc większy hałas. Jest też większa i dłuższa.

PODSUMOWANIE: ZDECYDOWANIE NA ‘TAK’!

Czy polecam Ellę? Zdecydowanie. Tym, które nie są pewne czy w ogóle mają punkt G jak i tym, które o swoim wiedzą wiele. W połączeniu z niewielkim wibratorem łechtaczkowym Ella może stać się sprawcą niejednego trzęsienia ziemi.

Moja rekomendacja ma jednak jedno ale: z tego, co czytałam (a pokrywa się to z moimi obserwacjami) osoby puszyste, szczególnie jeśli nie mają długich rąk, mogą uznać Ellę za niewygodną w manewrowaniu. Mimo, że punkt G nie wymaga głębokiej penetracji, Ella zyskałaby fanek, gdyby była dłuższa. W tym wypadku radzę odkładać na Pure Wand (co już z resztą zaczęłam robić).

WILD ORCHID

P.S.

Jeżeli chcesz nabyć dildo Ella to gorąco zapraszamy na zakupy. Pamiętaj, że zapisaniu się do naszego newslettera (można to zrobić podczas finalizowania zakupów) otrzymasz 5% zniżkę!

projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone