sex shop, wibrator, dildo, wibratory dla kobiet
sex blog erotyczny
AKTUALNOŚCI
PORADNIK
PROMOCJE
TESTY AKCESORIÓW
PORNOGRAFIA ALTERNATYWNA
WYWIADY
NASZE QUEERONATY
opinie, seks shop

Wibrator Dame Kip – żółciutki jak kurczaczek | Recenzja Proseksualnej

Przyznam szczerze – miniwibratory długo nie należały do moich ulubionych. Co innego masażery typu wand – ta moc, ta wielkość, ta wielofunkcyjność! Choć mało poręczne, do dziś wiodą prym w mojej kolekcji gadżetów erotycznych i to właśnie po nie sięgam najczęściej. Dostarczają mi dokładnie tę intensywność stymulacji, którą uwielbiam.

W porównaniu do dużych masażerów, wibratory-pociski czy wibratory-szminki mogą wypadać mizernie. Jednak jak na profesjonalną testerkę gadżetów erotycznych przystało, choć mam swoje preferencje, lubię i doceniam też różnorodność. W końcu nie każdy ma tak samo, jak ja.

Recenzja Kip Dame Products

POCZĄTKOWE OBAWY

Nie będę ukrywać, że trochę bałam się Kipa. Pierwsze dwa produkty Dame, w tym wibrator z kategorii wearable Eva (nie mylić z ulepszoną Evą II!), nie zbierały najlepszych recenzji. A Dame jest marką, którą po prostu chce się lubić! Nietypowy design, szukanie nowych rozwiązań i inkluzywny marketing od początku przyciągały mnie do niej jak magnes. Z jednej strony bardzo chciałam wypróbować gadżety Dame, wyrobić sobie własną opinię, a z drugiej bardzo nie chciałam się do tych produktów zrazić. Bo Dame ma to do siebie, że projektuje zabawki całkowicie inne niż konkurencja. Niestety, niespotykane kształty to też ryzyko, że akcesoria będą mało uniwersalne i łatwo tu o wpadkę.

Kiedy jednak Kinky Winky zaproponował mi przetestowanie miniwibratora Kip, postanowiłam, że czas wziąć sprawę na klatę. Powiedziałam: „tak”.

KIP – PIERWSZE WRAŻENIA

Wspomniałam już wcześniej o nietypowym brandingu Dame. Każdy produkt marki zapakowany jest w stylowe pudełko z graficznym wizerunkiem zabawki, a kolor opakowania koresponduje z kolorem gadżetu.

Nie bez powodu zdecydowałam się na zabawkę w kolorze żółtym, który z jakiegoś powodu w branży erotycznej sprzedaje się najsłabiej. Uwielbiam, gdy marki wychodzą poza schemat różów i fioletów, a żywych, ciepłych kolorów jest w mojej kolekcji zdecydowanie za mało. Nie miałabym nic przeciwko, aby pojawiło się w niej więcej czerwieni, zieleni czy właśnie żółtego.

W pudełku oprócz gadżetu znajdują się: bawełniany woreczek do przechowywania (bardziej eko niż sztuczna satyna), naklejka z O-face – znakiem rozpoznawczym Dame, instrukcja obsługi, która z jednej strony ma nadrukowaną grafikę idealną do powieszenia na ścianie, i ładowarka USB, która w przeciwieństwie do większości dostępnych na rynku, ma kabel owinięty nie tworzywem, a estetycznym, białym sznurkiem. Unboxing był dla mnie doświadczeniem 12/10. Jako konsumentka i estetka poczułam się maksymalnie dopieszczona.

Recenzja Kip Dame Products

WIBRATOR

Żółciutki jak kurczaczek Kip jest zrobiony z silikonu medycznego, miękkiego i aksamitnego w dotyku. Gadżet ma niespotykany, trójkątny kształt i spłaszczoną, lekko wklęsłą końcówkę. Kiedy trzyma się go w dłoni, okazuje się zdecydowanie cięższy od większości miniwibratorów, a przez ten ciężar sprawia wrażenie solidnego.

Panel kontrolny składa się z dwóch przycisków – mniejszego do włączania i wyłączania zabawki oraz większego, który służy do przełączania trybów wibracji i poziomów intensywności. Samych trybów jest 5 (w tym 1 stały i 4 pulsacje), tak samo jak intensywności. Guziki są ukryte pod warstwą silikonu, co sprawia, że Kip jest zdecydowanie bardziej higieniczny (wydzieliny i zabrudzenia nie gromadzą się w przestrzeni wokół przycisków). Wibratorem steruje się łatwo i intuicyjnie – nie trzeba też przechodzić przez cały cykl wibracji, aby wrócić do ulubionej. Za tę swobodę sterowania i możliwość poruszania się zarówno „w górę”, jak i „w dół” Dame ma u mnie ogromny plus.

MOJE DOŚWIADCZENIA - SOLOSEKS

Czekając, aż Kip się naładuje, nie mogłam powstrzymać się od ważenia go w dłoni i ściskania miękkiej końcówki. Ciekawiło mnie, jak będzie współpracować z moją anatomią i czy wibracje okażą się odpowiednio głębokie.

Kiedy już mogłam włączyć zabawkę, aby poznać pełnię jej możliwości, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Kip cicho mruczał i burczał, zapowiadając głębokie wibracje – dokładnie takie, jak lubię. Końcówka, kiedy przyłoży się ją do wulwy, delikatnie okrywa łechtaczkę, w przypadku niewielkich clitoris tworząc coś w rodzaju klosza. Po włączeniu wibracji wibruje cała „bańka”, a najmocniej stymulowana jest przestrzeń okalająca łechtaczki. Spiczasty „języczek” zaś idealnie sprawdza się do niespiesznego krążenia wokół clitoris, które idealnie przełamuje muskanie raz po raz samej łechtaczki. Nie bez znaczenia pozostaje jego giętkość, dzięki której gadżet dobrze współgra z konturami wulwy.

Kip nie gwarantuje mi orgazmu w 30 sekund, ani w minutę. Zabawy z nim to raczej dłuższe sesje przyjemności, które powoli pozwalają nabudować przyjemność aż do intensywnego szczytowania. Odczuwalne wibracje są intensywne, ale nie przytłaczające. Nie przypominają też irytującego, powierzchniowego bzyczenia, z którym nie przepadam.

MOJE DOŚWIADCZENIA - SEKS PARTNEROWANY

Jak każdy gadżet erotyczny, Kip może z powodzeniem być wykorzystywany również do zabaw w większym gronie. Świetnie wypada oddany w ręce drugiej osoby – wspólnie z moim partnerem używaliśmy go do zaskakująco skutecznej stymulacji sutkowej, pieszczenia wędzidełka penisa (bardzo niedocenianej strefy erogennej, tak swoją drogą), krążenia wokół anusa.

Z powodzeniem można po Kipa sięgnąć również podczas seksu penetracyjnego, aby dodatkowo stymulować łechtaczkę. Gadżet nie zajmuje zbyt dużo miejsca między ciałami, ale też nie jest na tyle drobny, by miał wyślizgnąć się z dłoni i zaginąć w akcji.

Recenzja Kip Dame Products

NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ?

Choć niektóre miniwibratory doskonale nadają się też do płytkiej penetracji, kształt Kipa sprawia, że nie robi ona na moim ciele większego wrażenia – pod żadnym kątem. Design zdecydowanie najlepiej sprawdza się podczas stymulacji zewnętrznej. Nie należy go używać analnie – brak stopera, czyli szerokiej podstawy, to ryzyko, że zabawka może zostać wessana przez odbyt.

Kip od Dame nie należy też do gadżetów najcichszych. W tej kategorii wibratorów najcichsze wciąż są wibratory Je Joue. Nadal jest to gadżet dyskretny, a jego wibracje nie rozpraszają. Z pewnością nie da się ich wyłapać przez normalnej grubości ścianę. Taką prowizoryczną, z dykty – już tak.

Osoby, które na co dzień preferują bardzo delikatną, powierzchniową stymulację i mają wrażliwe na dotyk łechtaczki, mogą czuć się przytłoczone intensywnością Kipa.

DLA KOGO JEST DAME KIP?

Kip ma tę zaletę, że będzie świetnym pierwszym wibratorem, jak i kolejnym. Jego forma nie przytłacza, jest bardzo przyjazna i sprawia, że osoba, w której ręce trafi, z pewnością poczuje się dopieszczona zarówno estetycznie, jak i czysto fizycznie. Na dodatek jest to po prostu naprawdę dobry, designerski produkt, idealny na prezent dla siebie lub bliskiej osoby.

Jeżeli przepadasz za stymulacją łechtaczki – tą bezpośrednią i dookoła – nie mam wątpliwości, że rozsmakujesz się w tym gadżecie i jego możliwościach. Miękkie krawędzie silikonowej końcówki pozwolą Ci na takie rodzaje zabaw z clitoris, jakich nie doświadczysz z innymi zabawkami tego typu.

PROSEKSUALNA

proseksualna

SEX SHOP KINKY WINKY POLECA

projekt: anita wasik | realizacja: sgiti | queer sex shop Kinky Winky | © Wszelkie prawa zastrzeżone